Kredą po asfalcie

Stanęła wpatrzona w ten nieco dziwny pośpiesznie narysowany kredą i poprzecinany poziomymi liniami tułów. Jego linie tworzą nierówne biało-czarne kwadraty, zakończone - dość niezdarnie narysowaną - przeciętą w połowie głową.

Dziewczynka czuje na plecach wzrok ciekawskich koleżanek, odczuwa lekką presję i niepewność.

Rzuca kamykiem… pada na biały kwadrat. Niewiadoma. Z białego może wyniknąć wszystko i nic. Nieskończoność możliwości, na niezapisanej karcie. Oznacza początek i koniec, jak dziecko, które wydobywa się na świat i ogłusza je światło. Zaczyna długą wędrówkę przez życie, szukając siebie, a przede wszystkim miłości… Biały, symbol pierwszej fazy naszego życia, to czystość, niewinność, otwartość i tajemnica, ale również oczekiwanie.

Dziewczynka nie może sobie odmówić, powiedzieć życiu, że nigdzie nie chce iść… nie ma odwrotu,  wskakuje na jednej nodze do pierwszego kwadratu. Jej bezpieczny jeszcze świat, zamknięty jest w kwadrat nakazów, zakazów, narzuconych obowiązków i ról: dziecka, córki, dziewczynki. Jest zdumiona i zachwycona, że żyje, czuje, doświadcza. Granica pomiędzy tym co zmysłowe, cielesne, instynktowne, a rozumowe i intelektualne, jest jeszcze bardzo wyraźna, gruba i też niezrozumiała.

Dziewczynka bierze do ręki kredę i stara się ponazywać to, co czuje i doświadcza. Aby zrozumieć musi nadać nazwy. Tworzy konstrukcję, dla niej bezpieczną; czarne jest białe, dobro i zło są zdefiniowane, wyznacza cele, podzielone na wyższe i niższe, starając, żeby były one zbieżne z celami innych. Da niej to poczucie bezpieczeństwa i przydatności. Powoli zanika dziecięca płynność pomiędzy dobrem a złem, białym i czarnym, miłością a nienawiścią.

Z czasem konstrukcja zacznie się chwiać, zaczną wypadać poszczególne piętra, życie zewnętrzne i wewnętrzne zawładnie, czy zdezintegruje walka, pomiędzy nierozwiązalnym konfliktem: potrzeby maksymalnego bezpieczeństwa i maksymalnej wolności. Wejdzie w świat walki sił dobra i zła, odrzuca jedno i drugie. Bunt staje się sposobem na siebie i nadzieją na nową tożsamość.

Rzuca ponownie kamykiem i skacze na kolejny kwadrat… czarny. Staje na nim obiema nogami. Opuszcza etap dziecięcy, wie więcej, choć ogarnięta bardziej namiętnościami i potrzebą odbicia się w lustrze innych, działa z pozoru tylko według swojego planu, które w wielu wypadkach daje poczucie bezpieczeństwa. Jeśli ten nowy świat nie zostanie oparty na kodzie etycznym i moralnym, stworzonym na drodze świadomych wyborów, wartości, odpowiedzialności, rzeczywistej wymiany z innymi na płaszczyźnie emocjonalnej i intelektualnej, zmieni się w nicość. Czerń można porównać do ciszy po śmierci, bezruchu po zachodzie słońca, brakiem nadziei i smutkiem.

W drodze przez życie, czarne kwadraty są okresami chaosu, bólu, utraty, koniecznych do przejścia i do pokonania, żeby w sposób bardziej świadomy szukać światła, tego co dobre i wartościowe.

Postać czarnych i białych kwadratów obrazuje nam dualizm, równowagę przeciwieństw. Jak dzień i noc. Kluczem jest poszukiwanie elementu jednoczącego przeciwieństwa. Każdy kolejny krok wyzwala w stąpającej po nim dziewczynie świadomość ciernistości drogi prowadzącej do wyzwolenia.

Kobieta rzuca kamykiem trzeci raz… trafiła na biały kwadrat. Jest bardziej śmiała i świadoma, że zbliża się do mety. Bez strachu, przeskakuje kolejny czarny kwadrat, jakby wiedziała, że na tym polu niebezpieczeństwa i demony są już oswojone, i że jest on równy z białym, niezbędny, żeby dotrzeć do pełni, czyli graficznie przestawionej głowy człowieka. Uważa jednak, żeby nie rzucać poza kwadrat, respektuje jego kształt, graficzny porządek, uznaje granicę za stabilny, materialny, ziemski element, twardy punk oparcia, a nie jak na poprzednim etapie element ograniczający. Rzuca ostatni raz i skacze idealnie na pionową linię koła czyli głowy kredowego człowieka. Pokonała białe i czarne kwadraty, wie, że będą pojawiać się naprzemiennie, jak noc i dzień, jak miłość i nienawiść. A w każdym z nich, śmierć będzie zapowiedzią nowego życia. Niezależnie, czy dobre czy złe z czasem znikną i pojawią się nowe.

Miłość jest ponad dobrem i złem. Po prostu jest. Wszechogarniająca i wznosząca. To co wyróżnia świadomego człowieka, naszą bohaterkę to, umiejętność porzucenia prostej wizji świata z podziałem na dobro i zło. Wędrując przez życie pozyskała umiejętność znalezienia cząstki dobra w najtrudniejszych chwilach, a przede wszystkim nauczyła się jednoczyć to, co pozornie sprzeczne.

W ten wyjątkowy, jak co roku dzień, w imieniu męskiej części mieszkańców tej planety… dziękuję Ci, że jesteś ♥️♥️♥️.

2019  margalski.pl :: Sebastian Margalski :: subiektywny podgląd codzienności   globbers joomla templates