W poszukiwaniu podstawowych pojęć

Najwięksi myśliciele do dziś spierają się, na ile naszym życiem rządzi przypadek, splot okoliczności a na ile możemy stać się sami kowalem własnego losu. Sprawczość versus przeznaczenie, to odwieczny dylemat współczesnego człowieka. Czy sięgając w otchłań historii możemy poszukiwać inspiracji dla kreowania naszej własnej przyszłości i poszukiwania odpowiedzi na najbardziej fundamentalne pytania?

W chwilach refleksji, kontestując kierunek, w jakim biegnie nasza rzeczywistość nachodzą mnie czasem rozważania, w stylu: gdzie możemy poszukiwać inspiracji, aby wpływać na to, co nas otacza? Czy koniecznie musimy wymyślać coś nowego i innowacyjnego? A może innowacja mogłaby polegać na umiejętności łączenia tego co było, z tym co będzie? W jakim zakresie możemy być sprawcami tak rozumianej zmiany?

Korzyścią wynikającą ze śledzenia wydarzeń przeszłych, może być analiza konsekwencji, jakie wydarzenia te przyniosły. Oczywiście w przyrodzie nic nie zdarza się dokładnie w ten sam sposób, niemniej można tworzyć pewne modele, opierając się na doświadczeniach innych.
 
Ponoć inteligencja to zdolność przystosowania się do okoliczności, dzięki dostrzeganiu abstrakcyjnych relacji, korzystaniu z uprzednich doświadczeń i skutecznej kontroli nad własnymi procesami poznawczymi. Tak przynajmniej brzmi jedna z definicji.

W jakim zakresie możemy więc współtworzyć alternatywę? Mam tu na myśli nasze społeczne zachowania, procesy, które obserwujemy codziennie za oknem naszych domów, ekranie telewizora, bądź telefonu. Kolejne doniesienia prasowe przynoszą nam ponury obraz podziału społecznego, którego konsekwencje mogą być zatrważające. Obserwujemy coraz głębszy podział, wynikający w swojej istocie z różnego rozumienia podstawowych pojęć. Tak przynajmniej mi się wydaje. Czy próby sklejania pękniętego społeczeństwa, mają w ogóle szanse powodzenia? A może to tylko fałszywa utopia? Rozmawiać zawsze warto.

Może zabrzmi to górnolotnie, ale mam tu na myśli podejmowanie tak podstawowych pojęć, jak: kim jest albo powinien być współczesny patriota? Czy trudniej "ginąć" za ojczyznę, czy jednak dla niej pracować? W debacie publicznej brakuje mi podejmowania tak fundamentalnych tematów. A bez zdefiniowania podstawowych pojęć, trudno ruszyć w podróż. Nie wiadomo, jaki kierunek obrać i gdzie szukać wzorców?

Rozmowy z moimi ulubionymi profesorami Uniwersytetu Warszawskiego: wydziału polonistyki - prof. Elżbiety Wichrowskiej i historii prof. Tadeusza Cegielskiego dość niespodziewanie przyniosły mi pewną intrygującą inspirację, a o której nie uczono mnie w szkole.

Elżbieta Wichrowska i Tadeusz Cegielski - w poszukiwaniu podstawowych pojęć

Chodzi o pewien prywatny projekt, który powstał kiedyś po to, aby wprowadzić pewną społeczną zmianę. To projekt szkoły, której celem było wykształcenie i wykreowanie postaw współczesnego patriotyzmu. Projekt miał swojego menedżera projektu, kształcił młodzież na poziomie szkoły średniej i miał być zaczynem wytworzenia się przedstawicieli nowej - średniej klasy społecznej, konkretniej pracownikow służby cywilnej oraz oficerów wojskowości.

Projekt wystartował 251 lat temu pod nazwą Szkoły Rycerskiej, czy dokładniej ujmując Akademii Szlacheckiego Korpusu Jego Królewskiej Mości i Rzeczypospolitej. Założycielem szkoły był król Stanisław August Poniatowski - człowiek epoki Oświecenia. Wyłożył z prywatnej kieszeni półtora miliona ówczesnych złotych - mógł za to kupić pół województwa.

Szkoła Rycerska była pierwszym krokiem do reformy Rzeczypospolitej, działaniem na rzecz jej cywilizacyjnego rozwoju, była odpowiednikiem dzisiejszej szkoły średniej z programem rozszerzonym o podstawy prawa, administracji i wojskowości. Ukończyli ją m.in. Tadeusz Kościuszko, Józef Wybicki, Józef Sowiński, Józef Hoene-Wroński, Maurycy Hauke, Julian Ursyn Niemcewicz, Józef Orłowski, łącznie 950 kadetów. Menadzerem i pierwszym komendantem był książę Adam Kazimierz Czartoryski. O wzorze kadeta książę napisał: „Powinien Ojczyznę swoją kochać i jej dobro nade wszystko i sposobić się do tego, aby mógł poświęcić się na jej usługi, powinien być cnotliwy, pełen uszanowania dla zwierzchności, dobroczynności i afektu dla równych, względu dla niższych.”.

Wg prof. Cegielskiego - Szkoła Rycerska wypracowała nowoczesny model patriotyzmu. Zgodnie z nim, patriotą jest ktoś, kto pracuje dla dobra ojczyzny – a nie deklaruje jedynie miłość do niej. To patriotyzm profesjonalistów, ludzi wykształconych, a nie demagogów gardłujących na sejmikach i sejmach.

Nowa Szkoła Rycerska
fot. Próby reaktywacji szkoły - uczniowie gimnazjum w mundurkach nowego wzoru. Rok 1933 źródło: Narodowe Archiwum Cyfrowe

Książę Czartoryski w przemowie do kadetów z 1766 r. powiedział: „Wy tę w najopłakańszym stanie zostającą Ojczyznę waszą powinniście zaludniać obywatelami gorliwymi o jej sławę, o uwiększenie jej mocy wewnętrznej i poważania postronnego, o poprawę rządów w gatunku swym najgorszych. Niech was prowadzi ta zacna ambicja, żebyście odmienili starą postać Kraju”.

Gdzie zatem inspiracja tak zamierzchłą przeszłością?

Przeczytaj proszę pierwsze z brzegu pytania i odpowiedzi zawarte w katechizmie rycerskim tejże szkoły:

P: Jakim być powinien prawdziwy patryota?
O: Prawdziwy patryota o dobro powszechne jedynie dbały, wszystkie prywatnego interesu względy temu zamiarowi poświęca, w nim korzyść, w nim chwałę, w nim ukontentowanie (zadowolenie) swoje mieści i na dokup powszechnego uszczęśliwienia ani życia, ani majątku, ani trudów nie żałuje. czyni w każdej okoliczności z zastanowieniem, waży stosunki wszelkie roztropnie, uprzedzenia odłącza od prawdy, determinacye (postanowienie) bierze po dojrzałem rozpatrzeniu się, a raz wziętych niewzruszenie trzyma się. Nie zasadza się na swoich zdaniach, przystępnym jest przekonaniu, miłości własnej ustawnych nie pali ofiar, nie popisuje się bez przestanku gorliwością swoją w zgromadzeniach, nie bierze na siebie postaci nauczyciela, który lepiej czuje, lepiej wszystko zna od innych, nie wyrywa się gęstymi głosami końcem ułowienia poklasku słuchających, i krótkotrwałej sławy gorejącego miłośnika ojczyzny; skromnym się i owszem zawsze ukazuje, zimnym w radzeniu, jasnym i rozsądnym w mówieniu, w czynieniu gorącym!

P: Jakim jest fałszywy patryota?
O: Bez żadnej z tych cnów, w których powierzchowności okazywać się usiłuje, dla tem pewniejszego ludzi zwodzenia; pod tym ujmującym pozorem ukrywa ambicyję, miłość własną, własny interes. Tem jest zdradliwszą zasłona hipokryzyi (obłudy, nieszczerości), albo udawania cnót, im trudniejszą jest do przeniknienia. Zręczny wykręt przybrany w szatę dobrych intencyi (zamiarów), tających się do tego w masce przekonania, niszczy bezpieczne lub trudni najlepsze zamysły. Obnażyć mocą dowodów fałszywego patryotę z ukrycia, w którem się chowa, staje się rzeczą najczęściej niepodobną, broni się on bowiem krzykiem rozżalenia i gniewu na podejrzenia niesłuszne, na ukrzywdzenie charakteru swego, piorunuje żarliwie w takowem zdarzeniu i żywo grozi niebezpieczeństwem każdemu, skoro wolno będzie nicować myśli i niedowierzać intencyom (…)

Co, poza może lekko staromodnym językiem właściwie się w treści katechizmu i ideach szkoły zdezaktualizowało? Myślę, że pytania i odpowiedzi tam zawarte są szalenie aktualne! Czy w debacie publicznej spotykamy umiar i rozsądek, czy raczej po obu stronach barykady gardłujących fałszywych patriotów?

Skąd akurat katechizm? To podręcznik wybranej doktryny, wykładnia zasad, najczęściej stosowany w przypadku nauczania religii katolickiej. Zwykle pisany w formie pytań i odpowiedzi, dla łatwiejszego przyswojenia i zapamiętania wiedzy. Służy jako narzędzie przekazywania wiedzy.

Jak wspomniał Książę Czartoryski - adept powinien ojczyznę swoją kochać. Inspiracja przywodzi mnie wprost do opartej na nowoczesnym patriotyźmie szkole, kształcącej przyszłe służby Państwa. Akademia, która mogłaby powstać to oczywiście symboliczna (spekulatywna) formuła tradycji szkoły z 1765 roku, ale może warto, choćby symbolicznie do niej nawiązać? To byłoby coś! Tradycje i osiągnięcia były wspaniałe, czemu nie czerpać z tych doświadczeń?

współczesny patriotyzm - warszawa

Co właściwie w przekazie Księcia Czartoryskiego mogło się do dziś zdezaktualizować? Moim zdaniem bardzo niewiele.

Myśląc o przedstawicielach klasy rządzącej, ale również samorządowej marzę o powołaniu takiej właśnie szkoły. Służba publiczna, jak sama nazwa wskazuje jest rodzajem służby. Czy pracownik służby cywilnej, urzędnik nie powinien odpowiadać na podobne pytania? Nie znam w naszym kraju czegoś w rodzaju choćby klubu Samorządowca, praktyka samorządowego.

Tak nobliwa marka może być pretekstem, uzasadnieniem miejsca, chęcią kontynuowania i inspiracji najlepszymi tradycjami szkoleniowymi, które stały się zaczynem nowocześniejszej Rzeczpospolitej. Mam tu na myśli mury Uniwersytetu Warszawskiego. Szkoła, jak szkoła, może wystarczy forum? Wszak forum to demokracja, inaczej źródło wszechstronnej wiedzy – wszechnica wiedzy -  o skutecznym zarządzaniu zasobami wspólnoty lokalnej.

Myślę, że każdy kandydujący na stanowisko publiczne kandydat powinien przejść ścieżkę inicjacji i odpowiedzieć na stawiane w katechizmie rycerskim pytania… a jest ich tam znacznie więcej. Dotykają fundamentalnych pojęć: miłości, posłuszeństwa, oddania, popularności… a wręcz pojęcia celebryctwa. Gotowy pakiet inspiracji czekający i proszący się o wdrożenie. To oczywiście tylko zbiór inspiracji, które pojawiły się w wyniku spontanicznych rozmów ze znajomymi.

A może inspiracje powinny pójść jeszcze krok dalej? Czy byłoby coś niewłaściwego czy wręcz niestosownego w kreowaniu podobnych postaw wśród uczniów szkół podstawowych, gimnazjów? To zapewne pomysł niszowy, niemniej postawy postawami, zawsze warto w nie inwestować. Tak, jak dwa i pół wieku temu wykreowano obywateli, o których czytamy do dziś w podręcznikach historii, tak warto inwestować w przyszłość. Współczesny patriota pracuje na rzecz dobra wspólnego, jednym z nich jest nasza Kraj. Warto jednak pamiętać, że jesteśmy obywatelami Świata, nowe pokolenia rodzą się bez kompleksu pochodzenia. Zawsze warto kreować kręgosłup moralny i postawy. To zawsze wraca wielokroć wzmocnione.

 

Do pobrania:

Katechizm rycerski - okładka

Zapraszam do przeczytania również

Henryk Wujec i Sebastian Margalski - link do tekstu - wojna czy pokój? Elzbieta Wichrowska i Sebastian Margalski - link do tekstu o książce Twarze z lustra Pamięć pokoleniowa, czyli Mniej więcej w centrum Europy, czyli mentor pilnie poszukiwany!

2017  margalski.pl :: Sebastian Margalski :: subiektywny podgląd codzienności   globbers joomla templates