Marzenia nie tylko dla naiwnych

Odskocznia od życia, może choćby na chwilę? Podróż dookoła świata? Własny biznes, choćby maleńki zakład rzemieślniczy...? A może skok ze spadochronem, lub bez... w otchłań szmaragdowej wody? Lubimy czytać a nawet słuchać opowieści o cudzych marzeniach, z wypiekami na twarzy zdarza się nam podziwiać, a może wręcz nienawidzić sukcesy innych. A może marzenia są tylko dla naiwnych, a ludzie czynu nie marzą, tylko stawiają sobie cele?

W ubiegłym tygodniu podczas ożywionej dyskusji z moją znajomą, tym razem o istocie marzeń, rozmówczyni nagle zniżyła swój głos i zaczęła do mnie mówić…

„Wyobraź sobie, że po ciężkim dniu nagle, w niespodziewany sposób pojawiasz się w gabinecie masażu. Oczami wyobraźni widzisz, jak drzwi powoli otwierają się i czujesz, uderzająco-pociągającą nutę egzotycznych olejków... Twoje ciało już wie, co się stanie. Robisz krok do przodu, wewnątrz panuje półmrok, a Ty już wiesz, że za chwilę ciepło otuli Twoje całe ciało. Czujesz się bezpiecznie, bo wiesz, że trafiłeś w dobre ręce. Bez słowa kładziesz się na stole i zamykasz oczy, przygotowując się na fantastyczną dawkę zdrowego relaksu. Już niebawem poczujesz, jak Twoje mięśnie rozluźnią się pod kojącym wpływem profesjonalnego dotyku, a Ty odprężysz się tak jak lubisz, zapadając w błogi półsen…”

Brrrrr, wystarczy. Na samą myśl o tym co poczułem, zrobiło mi się wtedy bardzo miło. Pytanie, jakie potem otrzymałem, szybko przeniosło mnie na ziemię. Zapytała: „co sprawia, że nigdy dotąd, tam jeszcze nie byłeś?

Zacząłem się wtedy zastanawiać, co właściwie sprawia, że dla jednych marzenia zatrzymują się w sferze pobożnych życzeń, a inni umieją dość swobodnie za nimi podążać? Co sprawia, że niektórzy zatrzymują się w momencie, gdy tylko marzenia zaistniały w ich świadomości? Czasem bojąc się wypowiedzieć je na głos, choćby samemu przed sobą? Czy to tylko kwestia odwagi? A może strach przed konsekwencjami, jakie mogą się z nimi wiązać? Oby nie lęk.

Czy pamiętasz o czym ostatnio marzyłeś? Czy masz swoją listę marzeń? Co się na niej znalazło? Przypomnij sobie... albo inaczej… zagrajmy w mini grę… zamknij oczy, choćby na chwilę, tak, tylko na chwilę… przypomnij sobie… o czym właściwie marzysz? Masz swoje marzenia? Pewnie teraz marzysz o chwili spokoju tylko dla siebie? Poszukaj nieco głębiej…

Czy są tam wyłącznie rzeczy wielkie, takie które zmieniają Świat, czy takie własne, osobiste i drobne? Na te, zmieniające Świat przyjdzie jeszcze pora, warto aby coś zrobić, z tymi najdrobniejszymi;)

Kilka lat temu miałem przyjemność poznać dwójkę niezwykłych ludzi, ba, pokusiłbym się, aby nazwać ich moimi przyjaciółmi. To Sylwia i Maciej, których marzeniem była własna kawiarenka. Marzyli o tym, nie wiedząc, że oboje marzą o tym samym. Mimo wielu przeciwności, stających przed nimi przy każdym kroku, w końcu utworzyli kawiarenkę. Nazwali ją… Café Marzenie, jako symbol realizacji własnych marzeń. Kawiarenka powstała z pasji, jest dziś istotnym punktem kulinarno-towarzyskim Szamotuł, inspirując innych do podążania za własnymi marzeniami.

Oczywiście marzenia nie są równoważne z pojęciem sukcesu, samo ruszenie w podróż może być już pierwszym z sukcesów, ale porażki i upadki się zdarzają. I to nierzadko. Kluczowe jest wtedy pytanie, czy potrafisz z upadków wyciągać naukę i doświadczenie dla siebie? Myślę, że porażki mają na nas bardzo silny wpływ, ubogacają i uszlachetniają. Sprawiają, że dojrzewamy.

Marzenia nie muszą być wielkie, nie od razu należy ratować lasy tropikalne. Takie wielkie rzeczy mogą wręcz onieśmielać i zniechęcać do wykonania tego pierwszego kroku. Czasem wystarczy wyjść boso na trawę tuż po deszczu, albo zatańczyć wśród gwiazd… tak po prostu i spontanicznie, bez zastanawiania się, co inni o mnie pomyślą i czy ma to sens.

Jakiś czas temu podjąłem sobie pewne twórcze wyzwanie, aby różnym znajomym, którzy danego dnia obchodzą swoje urodziny, składać dość nietypowe życzenia. Często po prostu dzwonię, czasem piszę. Zamiast lakonicznego... stówka, zdrówka i pociechy z... życzę odwagi, aby marzyć. A szczególnie odwagi, aby podążać za marzeniami, szczególnie gdy te zaczynają się spełniać. A marzenia miewają to do siebie, że potrafią się spełniać, jeśli za nimi z odwagą podążamy. Za każdym razem zaskakuje mnie reakcja odbiorcy, gdy składam mniej lub bardziej składnie takie życzenia. Zapewne jest to spowodowane nagłym wyrwaniem z rutyny, pewnie zwyczajnym zaskoczeniem. Czasem staje się przyczynkiem do zawsze ciekawej dyskusji o istocie marzeń. A to mnie inspiruje i utwierdza w przekonaniu, że warto marzyć i zarażać nimi innych. 

Ale jak to zwykle bywa, diabeł tkwi w szczegółach... A tu siedzi całkiem pokaźny okaz złośliwego i tłustego Boruty. Jest on zmaterializowany w postaci naszych głębokich przekonań. Podsycany "życzliwymi" głosami z zewnątrz i nieco wykrzywionym własnym a szczególnie cudzym doświadczeniem. Bo przecież codzienne życie dalekie jest od marzeń, proza życia, codzienne obowiązki, rutyna i nuda. Nie wspominając o obowiązkach. Czasem ukryte marzenia stają się ucieczką od rzeczywistości, ucieczką w odległą krainę, wyczytaną w książkach. Czy przypominasz sobie, jaka historia ostatnio wciągnęła Cię bez reszty? Zastanawiam się, czy to tylko naiwność, dowód na lenistwo, czy po prostu brak odwagi i determinacji w podążaniu za realnymi marzeniami. A może świadomy wybór, bo tak jest wygodniej? Ekscytowanie się marzeniami innych, a tym bardziej uciekanie w nie, bez zadawania sobie trudnych pytań i celów, jest dla mnie wyrazem co najmniej własnej naiwności.

Z historii ludzi, którzy spełniają swoje marzenia, jednoznacznie wypływa wspólna cecha. Odważyli się zrobić ten pierwszy krok i utrzymywali lub wręcz stale rozpalali swoją determinację w dążeniu do celu.

Wyobraź sobie, ze jesteś dzieckiem i nie boisz się marzyć, nie przejmujesz się konsekwencjami, więc nie czujesz też strachu. Tak, choćby na chwilę stań się beztroskim dzieckiem.

O czym teraz marzysz?

Które z nich wprowadziłeś, bądź wprowadziłaś w życie? Czy zostawiasz sobie wskazówki, po których określisz, że marzenie zostało spełnione, bądź właśnie się spełnia?

A może myślisz jeszcze inaczej? Jak bliskie jest Ci stwierdzenie: „Tak, mam marzenie. Nie wypowiedziałem go nikomu, bo jest ukryte, głęboko we mnie i niech takie pozostanie, bo ciągle myślę, że to nie ma szans na powodzenie. Teraz muszę zająć się prozą życia”.

Czy kluczem do sukcesu byłby powrót z marzeniami do wieku dziecięcego? Uwielbiam stawiać sobie dwa, dość banalne pytania:  „zobaczmy, co się stanie…?” oraz „ciekawe, co się kryje za tym rogiem?”. Odpowiedzi bywały i bywają nad wyraz zaskakujące.

Czy wystarcza Ci wyobraźni oraz ... odwagi, aby marzyć?

Istotne wydaje mi się dostrzeżenie celu, a gdy się go już dojrzy, marzenia stają się, jakby bardziej realne.
Nie zawsze może być tylko bezpiecznie, ale jako ludzie dorośli, zazwyczaj mamy już swoje doświadczenia i zazwyczaj umiemy dostrzegać niebezpieczeństwa wcześniej. Co istotne, nie można poddawać się przy byle potknięciu, a może właśnie wbrew potknięciom? Przy okazji doskonale poznajemy samych siebie. Własne możliwości, ograniczenia. Ważne, aby nie poddawać się wewnętrznym sabotażystom, mówiącym naszym wewnętrznym głosem: „nie, to się na pewno nie uda”.

Poznałem kiedyś bardzo twórczą metodę walki z „takalami”. Tak można nazwać te wewnętrzne złośliwe głosy sceptycyzmu rujnujące nasze marzenia. Wystarczy sobie założyć gumkę-recepturkę na nadgarstek i za każdym razem, gdy wewnętrzny głos mówi do Ciebie - taaaaak, ale… wymierzasz takalowi karę w postaci strzału z gumki, wprost w nadgarstek. Oczywiście niektórym wystarczy samo wyobrażenie sobie takiej gumki recepturki… u mnie zadziałało;) Za piętnastym razem.

Jak jednak zacząć? Jak zacząć marzyć, gdy brak odwagi? I jak zacząć podążać za marzeniami? Wystarczy po prostu zrobić pierwszy krok i zacząć od spełniania tych najmniejszych i wydawałoby się najgłupszych z nich. Marzenia są nienegocjowalne i nie sposób oceniać je obiektywnie. Tym bardziej nie warto pytać innych o zdanie, czy marzenie ma sens. One zawsze niosą za sobą bagaż historii i szczególnych emocji osobistych, których nikt inny ich nie zrozumie, tak jak Ty.

Ja uwielbiam emocje, szczególnie te pozytywne. Czy od marzeń można się uzależnić?

Nie żyjemy w próżni. Codzienność sprawia, że ważni stają się dla nas ludzie, którymi się otaczamy. Jaki wpływ mają na nas, na nasze przekonania i czy motywują nas do działania, czy raczej zniechęcają do inicjatywy? Na pewno jest łatwiej, gdy w momencie artykułowania swoich marzeń obok jest ktoś, kto powie Ci - "tak, zrób to. Przekonasz się, czy to rzeczywiście Twoje marzenie". Pamiętaj, że masz spory wpływ na to, jakimi ludźmi się otaczasz.

Marzenia nie powinny zastępować życia, bo codzienność jest tu i teraz a marzenia wybiegają w przyszłość. Najbardziej kusząca zdaje się być również sama droga do celu, czasem wybranie się w podróż staje się pierwszym sukcesem.

Odkrywam ostatnio bogactwo paradoksów naszego życia. Czy sukces, to coś, co zawsze wzmacnia? Czy porażki zawsze uczą? Czasem upadek pozostawia po sobie ślad, który odkłada się w nas latami, jak kamienie w wątrobie. Strach nie powinien jednak nas paraliżować, bo po latach sam przed sobą będziesz sobie wyrzucać: „a co, jeśli by się jednak udało?”. Nie zawsze zdajemy sobie sprawę, że sukces kogoś, mógł być okupiony tak dużym kosztem, na który pewnie niejeden z nas nie byłby gotów.

Warto marzyć a jeszcze bardziej warto mieć odwagę, aby podążać za nimi. Tego Ci życzę najmocniej na Świecie.

A czy Ty pomyślałeś/pomyślałaś dziś o sobie? Biorąc coś od życia dla siebie dajesz innym lepszego bądź lepszą siebie.

 

Sebastian Margalski - Marzenia nie tylko dla naiwnychSebastian Margalski

 

Linki:

Opowieść firmowa - cafe marzenie - firma rodzinnaOpowieść firmowa do pobrania i poczytania - Cafe Marzenie

Kawiarenka na facebooku: https://pl-pl.facebook.com/cafe.marzenie

 

 

2017  margalski.pl :: Sebastian Margalski :: subiektywny podgląd codzienności   globbers joomla templates